Mierzmy siły na zamiary

FacebookTwitterGoogle


Prasowe doniesienia ostatnich tygodni o skomplikowanej sytuacji finansowej miasta Leżajsk, nasuwają pytanie jak do tego doszło. Skłaniają również do refleksji związanych z ekonomiczną kondycją gminy Żołynia. Trudna sytuacja finansowa Leżajska to wynik błędnej polityki budżetowej poprzednich władz miasta, które przez lata pomimo skromniejszych dochodów, wydawały z miejskiej kasy coraz więcej.

Realizowano kosztowne inwestycje bez należytego zabezpieczenia środków własnych, zastępując je wielomilionowymi kredytami bankowymi, nie zważając czy w niedalekiej przyszłości miasto te kredyty będzie w stanie spłacać. Jak donoszą media, radni otrzymywali też do prac nad budżetem dane, które jak się okazało  nie pokrywały się z rzeczywistością. Wszystko to sprawiło, że miasto stoi dziś na skraju bankructwa, a mieszkańcy jak informuje obecny burmistrz muszą pogodzić się z faktem, że przez najbliższe lata miasto zrezygnuje z większych inwestycji, zamykając sobie również drogę do środków zewnętrznych pochodzących z Unii Europejskiej.

Czy taki czarny scenariusz, może dosięgnąć i naszą gminę? Liczne przykłady z całej Polski pokazują, że tego typu kłopoty mogą spotkać każdy samorząd, który nie prowadzi rozsądnej polityki finansowej i przemyślanych inwestycji. Kredytowanie inwestycji, bez stosownego zabezpieczenia budżetowego, prędzej czy później kończy się katastrofą.

W chwili obecnej na terenie gminy Żołynia prowadzi się /bądź będzie prowadzić/ duże i kosztowne inwestycje, na pokrycie których władze zaciągają kolejne kredyty i wyprzedają nieruchomości będące własnością gminy. Deficyt w budżecie gminy Żołynia na 2015 r. został określony kwotą 1 350 000 zł.

Budowa GOK ŻołyniaW centrum Żołyni realizowana jest inwestycja pn. „Modernizacja istniejącego Domu Kultury wraz budową nowego budynku dla działań w strefie kultury w Żołyni” w ramach której powstaje budynek Gminnego Domu Kultury, który wg. założeń będzie kosztował około 3 850 000 złotych i w sporej części sfinansowany jest z kredytów. Patrząc na jego kubaturę i założenia /sala widowiskowa na 300 osób/ można by pomyśleć czy ktoś przypadkiem na etapie tworzenia projektu nie popadł w megalomanie. Bo patrząc racjonalnie, po co tak małej gminie budynek o takiej kubaturze.

Kolejna inwestycja realizowana w Żołyni to budowa targowiska, która pochłonie około 2 200 000 złotych, i podobnie jak wcześniejsza również ma być w części finansowana z kredytów. W tym przypadku mocno kontrowersyjna jest już sama lokalizacja na terenach podmokłych, niestabilnych z trudnym dojazdem, bezpośrednio przy Liceum Ogólnokształcącym, co dodatkowo stworzy trudności komunikacyjne. Zakres prac tej inwestycji obejmuje m.in. budowę targowiska wraz z przyłączami i instalacjami zewnętrznymi, stanowiskami handlowymi zadaszonymi i niezadaszonymi, budynkiem i ogrodzeniem oraz miejscami parkingowymi.

W zasadzie na tym terenie trzeba zrobić wszystko poczynając od prac melioracyjnych i podciągnięcia mediów, a pamiętajmy że targ w Żołyni odbywa się tylko w czwartki, każdego tygodnia czyli cztery razy w miesiącu. Jak wykorzystywane będzie targowisko w pozostałym czasie i kto poniesie koszty jego utrzymania, tego dziś nie wiadomo.

Należy przypomnieć, że w ubiegłym roku Gmina sfinansowała inną nietrafioną inwestycje wartą blisko 500 000 złotych, a mianowicie budowę sztucznego lodowiska, na którą ze środków budżetowych wydała 35% jej wartość czyli jakiś 165 000 złotych. Lodowisko jest i owszem, z tym że ciężko jest na nim zobaczyć mieszkańców gminy. W zasadzie to nikogo tam nie ma, bo nikt z niego nie korzysta, a jeśli już to dzieje się to sporadycznie.

Czy Żołynia musi iść tą samą drogą, którą zmierzał Leżajsk? Czy nas na to stać? Jedyną rozsądną odpowiedzią jest oczywiście zdecydowane nie. Przede wszystkim władze powinny mierzyć siły na zamiary. Budować z „głową”, pozyskiwać więcej środków z funduszy unijnych. Opracować długoletni i realny program inwestycyjny, obejmujący swym zakresem nie tylko infrastrukturę komunalną tj. drogi, chodniki, budynki gminne, ale w szczególności inwestycje zewnętrzne, w które gmina nie musi pompować grubych milionów. Konieczne wydaje się aktywne poszukiwanie inwestorów, których inwestycje w minimalny sposób oddziaływałyby na otaczające środowisko i mieszkających tutaj ludzi.

jerry

FacebookTwitterGoogle



Dodaj komentarz


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

80 ÷ = 10