Jaka praca, taka płaca?

FacebookTwitterGoogle


Samorządowcy naszej gminy rozpoczęli nową kadencję, od noworocznych podwyżek swoich uposażeń. Wzrosło wynagrodzenie wójta i diety radnych gminnych, sołtysi również dostali więcej.Jaka praca, taka płaca?

banknoty płaca żołyniaSytuacja taka to ogólnopolski trend, z tym że w dużych gminach gdzie pensje sięgnęły już ustawowych limitów, robi się „zakupy” drogich gadżetów /nowych samochodów, tabletów czy laptopów służbowych/. W mniejszych gminach wciąż dodaje się pieniędzy urzędnikom. Nie inaczej dzieje się również w gminie Żołynia.

Radni na sesji 27 stycznia br. ustalili wynagrodzenie zasadnicze wójta gminy Żołynia na poziomie 5 400 zł. co doliczając do tego dodatek funkcyjny, specjalny i wysługę lat daje kwotę 9 955 zł brutto, argumentując ten gest koniecznością wyrównania wynagrodzenia do poziomu wynagrodzeń otrzymywanych przez wójtów okolicznych gmin powiatu łańcuckiego. Zrobili to niejako „odwdzięczając” się wójtowi, który wcześniej zaproponował podniesienie diet radnych i sołtysów wypłacanych co miesięcznym ryczałtem, do wysokości 500 zł dla radnego i sołtysa, 600 zł dla radnego przewodniczącego komisji, 1000 zł dla radnego przewodniczącego rady i 800 zł dla wiceprzewodniczącego rady.
źródło: Protokół Nr III/2015 z dnia 27 stycznia 2015 r., http://www.biuletyn.net/nt-bin/_private/zolynia/2073.pdf

Może nie są to szokujące kwoty w skali kraju, czy nawet województwa. Patrząc jednak przez pryzmat powiatu łańcuckiego, w którym bezrobocie sięga ponad 18%,  co również przekłada się na podobną skalę bezrobocia w gminie Żołynia jest to już powód do niepokoju. Dodać trzeba, że gmina Żołynia jest jedną z najmniejszych w powiecie. Nie ma tutaj przemysłu i dużych zakładów.  Jedynymi pracodawcami są w zasadzie samorząd gminny,  jego jednostki organizacyjne i klika małych firm handlowo-usługowych.

Pod uwagę trzeba wziąć również dotychczasowe zadłużenie gminy i to, że realizowane są duże inwestycje – budowa domu kultury i targowiska w Żołyni, na które zaciągane są nowe kredyty.

Podwyżki dla samorządowców wywołują zrozumiała konsternację i oburzenie wśród większości lokalnej społeczności, wśród której nie brakuje osób żyjących z dnia na dzień za najniższą krajową lub z zasiłków opieki społecznej.

Radni na sesji podnosili w dyskusji, że podwyżka wójtowi się po prostu należy bo trzeba go docenić za wkład jego pracy w rozwój gminy, bo wygrał wybory, czy że nie miał podwyżki przez ostatnie lata. Wszystkie te argumenty są mało przekonywujące, a biorąc pod uwagę, że gmina w zasadzie utrzymuje się z podatków i opłat lokalnych ściąganych z mieszkańców są bulwersujące i pozostają wbrew zdrowemu rozsądkowi i ogólnie przyjętym zasadom współżycia społecznego.Jaka praca, taka płaca?

Patrząc na ogólny obraz gminy, brak perspektyw, inwestycji dających nowe miejsca pracy, każdy z mieszkańców może sam wyrobić sobie obiektywne zdanie o dotychczasowym kierunku rozwoju Żołyni na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Większość mieszkańców z pewnością przyzna, że przyzwoitość nakazywałaby porzucenie pomysłów związanych z podnoszeniem poborów urzędników gminnych i diet radny, które przecież małe do tej pory z pewnością nie były.

Okazuje się jednak, że można inaczej.

W niedalekim Leżajsku nowy burmistrz sam zaproponował obniżenie wynagrodzenia dla siebie, swojego zastępcy i sekretarza. Biorąc pod uwagę trudną sytuację ekonomiczną miasta poprosił o zmniejszenie swojej pensji do poziomu 8 560 zł brutto, co biorąc pod uwagę skalę problemów związanych z zarządzaniem wydaje się być wynagrodzeniem adekwatnym. Nie chodzi tutaj jednak o liczby, bo nie one są zawsze najważniejsze. Liczy się rozumienie odpowiedzialności za wspólne dobro, będące celem nadrzędnym nad partykularnymi interesami.

da-Vinci 

FacebookTwitterGoogle



Dodaj komentarz


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

÷ 6 = 1